Mam w sobie głód …

Mam w sobie głód słuchania mądrych ludzi. Takich, którzy z racji swej wiedzy w danym temacie i życiowego doświadczenia mają wiele do opowiedzenia. Nie do poinformowania, ale do opowiedzenia. Takich, których słucha się z zapartym tchem. A po spotkaniu, wiesz, że to nie był stracony czas, że jesteś o wiele mądrzejszy, bo otrzymałeś solidną porcję wiedzy.

Mam w sobie głód słuchania mądrych ludzi. Nie tak z przymusu, bo trzeba zaliczyć kolejny kurs, bez którego czegoś tam nie będzie. Nie chodzi mi też o „przypadkowe” spotkania, w czasie których ma się szczęście kogoś posłuchać. Mam w sobie głód, a głód trzeba regularnie zaspokajać.

Mam w sobie głód słuchania mądrych, bo głupota a raczej niechęć czy wręcz nieumiejętność myślenia okrążają. Nie chcę im ulegać. Do pewnego momentu ma się nadzieję i siłę do walki a potem … nawet nie wiadomo kiedy, odkłada się swoje ideały i łatwiej usiąść przed telewizorem niż z książką, łatwiej wziąć piwo i się rozluźnić niż pouczyć np. angielskiego. Później wytłumaczymy to sobie. Człowiek potrafi sobie wiele, jeśli nie wszystko, wytłumaczyć.

Mam w sobie głód i nie chcę go zaspokajać byle czym i byle jak, byle gdzie i z byle kim.

Mam w sobie głód słuchania mądrych ludzi i jestem gotów wiele dać, poświęcić, zapłacić, żeby … nakarmić się.

Dodaj komentarz

Print your tickets