Boskie Ciało

Ale ma ciałko! Niezłe ciacho! Ach, te kształty! Zachwycają się niektórzy widząc wysportowane, umięśnione, kształtne i seksowne ciała. Achy i ochy uwielbienia to jednocześnie spojrzenia zazdrości – też chciałabym, chciałbym tak wyglądać. I trochę smutek nad własnym wyglądem odległym od tych postaci widzianych na zdjęciach z gazet i portali.

Ale jest teraz tyle możliwości, żeby to zmienić! Można modnie się ubrać, skorzystać z fryzjera, barbera, kosmetyczki, pielęgnacji, depilacji, zabiegów, zdrowo się odżywiać, być wysportowanym, ćwiczyć, pływać, biegać, grać, chodzić na siłownię, korzystać z aplikacji, krokomierza, udostępniać, chwalić się, jak dbam o siebie, odchudzać się, pić smoothie, koktajle owocowo-warzywno-coś-tam, znać kuchnię azjatycką, starożytną i najnowsze doniesienia nauki, zretuszować niedoskonałości operacją plastyczną, przeczytać książki celebrytów, szafiarek, dietetyków i wszystko utrwalać robiąc selfie. Mogę robić to wszystko, żeby moje ciało się podobało. Mnie i tym, którzy mnie obserwują. Być jak gwiazdy, celebryci. Pewnie to wszystko dla wielu ważne, ale przecież nie najważniejsze.

Nie chciałbym być źle odebrany. Nie chodzi mi o to, by nie dbać o siebie, nie starać się być atrakcyjnym czy przystojnym. To naturalne i grzechem byłoby zaniedbywanie siebie.

Ewa Chodakowska, którą pewnie wszyscy znają, poświęca się treningom i dbaniu o rozwój fizyczny, ale podkreśla ona również znaczenie wiary w jej życiu, chodzi co niedzielę do kościoła. To notabene spotkało się z krytyczną reakcją jej fanów. Można łączyć dbałość o ciało z rozwojem duchowym, co świetnie pokazuje fenomen ekstremalnych dróg krzyżowych – dzięki aktywności fizycznej można doświadczyć przeżycia duchowego.

Ciało jest bardzo ważne, zostało nam dane, mamy o nie dbać. Ale nie wpadajmy w skrajność, bo „co za dużo, to niezdrowo”. Warto zadbać o coś dla ciała, ale też i coś dla ducha. Nasza dusza też potrzebuje „treningów” i „ćwiczeń”.

Może czas, by trochę ograniczyć nasze ciało? Może zacząć rezygnować nawet z tego, co dla mnie korzystne, przyjemne, miłe? Mało kto chce ćwiczyć siłę woli, mamy wszystko pod ręką, więc trzeba z tego korzystać. Nie ma w ogóle czegoś takiego w naszej mentalności, żeby sobie odmawiać. Dlaczego miałbym z czegoś rezygnować, skoro wszyscy z tego korzystają?

Czy jestem w stanie wyrzec się nawet czegoś, co jest dobre? Kiedyś natrafiłem na nagranie z pielgrzymki Jana Pawła II do Ameryki Południowej. Papież pytał młodzież o różne rzeczy, z których możemy zrezygnować dla Jezusa. Młodzi potwierdzali kolejne pytania: tak! Aż w końcu Ojciec Święty spytał: Czy wyrzekacie się bożka seksu, przyjemności?  I wtedy usłyszał: nie! Potem dokończył: Przyjemności, która hamuje wasze pragnienie podążania za Chrystusem drogą krzyżową prowadzącą do życia, bożka, który może zniszczyć waszą miłość.

Dlaczego ci młodzi nie chcieli rezygnować z seksu? A Ty chciałbyś? W pierwszym odruchu każdy odpowie, że nie. Ale przecież w naszym życiu są takie momenty, że ze współżycia trzeba zrezygnować – przy niedyspozycji partnera, w okresie połogu itd. Oczywiście także w okresach czystości przedmałżeńskiej i małżeńskiej. Ta rezygnacja nie musi wiązać się z życiem w celibacie czy białym małżeństwie. Ale ważne jest co innego: czy wszystko jestem w stanie podporządkować Jezusowi, nawet coś pożytecznego, przyjemnego? Co będzie ważniejsze dla mnie: ja czy On?

Temat seksu łączy się z ciałem, ale przecież  seks to nie tylko sfera fizyczna. Wszyscy jesteśmy istotami seksualnymi, tak nas stworzył Boski Twórca i to oznacza, że ta dziedzina jest bardzo dobra. Ważne, żeby właściwie z niej korzystać. A dzisiejszy kult ciała to rozbudzanie, potęgowanie znaczenia seksualności. Kultura jest przesiąknięta seksem, choć już nas to nie szokuje. Gazety, bilbordy i Internet kipi od takich treści. Mają do nich dostęp wszyscy i to kształtuje nasz sposób myślenia i postrzegania naszej cielesności. O skrajnie negatywnym wpływie zwłaszcza pornografii na naszą cywilizację mówi autorka książki „Pornoland”. Jest to pozycja szokująca i brutalna, ale nie ma co ukrywać, że to, co opisuje jest faktem. Z doświadczenia wiem, że dzieci w trzeciej klasie szkoły podstawowej kojarzą co nieco odnośnie seksualności, w czwartej niektórzy wiedzą, co to jest „pornol”, a w piątej już część coś takiego oglądała. Natomiast szósta posługuje się pornograficznymi gestami i językiem. Szokujące? Daliśmy dzieciom smartfony, tablety i laptopy oraz dostęp do Internetu i darmowego Wi-Fi, więc nie ma się co dziwić.

Nie znaczy to, że seks jest zły. Może być piękny, jest istotną częścią małżeńskiego życia, drogą prowadzącą do powstania nowego życia, ale łatwo go sprowadzić do egoistycznej zachcianki i nęcącej przyjemności.

Szóstego dnia stworzenia na wzór Boski powstał człowiek – ze wspaniałą duszą, pięknym ciałem, seksualnością. I mówi Bóg, dumny jak ojciec, który trzyma swoje nowonarodzone dzieciątko: tak, jest bardzo dobry, piękny, wspaniały, cudownie go stworzyłem. A potem doda, że człowiek ma być płodny i rozmnażać się.

Mamy duszę, ciało, seksualność – są nam dane i zadane. Warto o nie dbać, pielęgnować, ale nie nadużywać.

Bóg zbawił ludzkość przez Jezusa, który przyjął ludzkie ciało. Fizyczność i materia są naszymi codziennymi towarzyszami. Dzięki nim właśnie możemy uczynić wiele dobra.
Niesamowite jest to, że Jezus zostawił nam swoje Ciało, pokarm duchowy, a jednak w fizycznej postaci. Boże Ciało dla nas, widzialne. I choć Boskie to wcale nie silne, umięśnione, wysportowane, ale pokorne, uniżone, oddane w ręce człowieka. Zwykły biały, kruchy opłatek staje się Ciałem Chrystusa, Ciałem Boga. I prawdziwie Boskie jest to Ciało! Jest tak wspaniałe, że gdy wyjdzie na ulice, to kapłan będzie trzymać je w rękach przykrytych materiałem welonu, zabrzmi śpiew, a z kwiatów usypany będzie dywan, po którym będzie chodzić.

Ach, co za Ciało! Boskie!

Iwo

———————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————-

Jesteśmy Pokoleniem Jana Pawła II. W czasach skrótów, twittów i hasztagowania wszystkiego #pokolenieJPII. Urodzeni w latach 80 i 90 ubiegłego (tak, tak…) wieku. Wzrastający przez lata dzieciństwa i młodości w rzeczywistości, gdy dla nas Papieżem „zawsze” był Polak. W Roku Świadectwa, 39 lat po wyborze Karola Wojtyły na Papieża, 15 lat po Jego ostatniej pielgrzymce do Polski, 12 lat po Jego śmierci i 3 lata po kanonizacji, tworzymy tego bloga, aby dać świadectwo. Świadectwo, że jesteśmy, że żyjemy, że wierzymy. Aby zabrzmiał głos „Pokolenia JPII”. Bo Pokolenie Jana Pawła II żyje, wierzy, szuka, kocha, marzy, pragnie, czuje, myśli, tworzy… Naprawdę jesteśmy! Jan Paweł II najbardziej lubił wtorki. W każdy wtorek Głos Pokolenia JPII o życiu, o wierze, o wszystkim … zabrzmi na tym blogu!

Dominika, Gosia, Iwo, Kuba, Magda, Mateusz … i Ty(?)

Print your tickets